Młot, Co Nie Gaśnie
Автор: WyrwiSzczena
Загружено: 2025-11-28
Просмотров: 262
Piosenka „Młot, Co Nie Gaśnie” to epicka ballada będąca kroniką męczeństwa i heroizmu Vulkana, Prymarchy Salamander, ukazująca go jako niezniszczalną "Tarczę Ludzkości". Tekst prowadzi słuchacza przez kluczowe etapy jego tragicznej odysei: od lekcji pokory podczas turnieju z Imperatorem na Nocturne , przez cudowne przetrwanie nuklearnej anihilacji na Isstvanie V i brutalne tortury z rąk Konrada Curze, które ujawniły jego naturę Wiecznego , aż po okres szaleństwa na Macragge uleczonego ofiarą Numeona i ostateczne, samobójcze starcie z Bestią, w którym Vulkan poświęcił się, detonując reaktor.
(Zwrotka 1: Geneza i Pokora) Na świecie ognia zrodzon, gdzie dym gryzie w oczy, Kowal N’bel go przygarnął w mrokach smoczej nocy. Tam w kuźni hartowany, rósł w siłę i cnoty, Aż blady Obcy przybył, by stanąć w zawody. Na łowach Firedrake'a, nad lawy strumieniem, Nie chwała była celem, lecz życia ocaleniem. Choć bestię ubił młotem, co czaszkę druzgoce, To przed ofiarnym Ojcem, zgiął kark w swej pokorze.
(Refren) W ogniu kuty, w ogniu trwa, syn Osiemnastego, Wieczny Płomień, co nie zna spoczynku żadnego. Choć ciało w proch się zmieni, duch z popiołów wstanie, Vulkan żyje! – to nasze święte zawołanie!
(Zwrotka 2: Zdrada na Isstvanie) Na czarnych piaskach Urgall, gdzie brat zdradził brata, Perturabo słał atom, co ciała wymiata. W nuklearnej pożodze, gdzie inni ginęli, On jeden przetrwał piekło, choć kości bielały. Nie zabił go żar słońca, ni zdrady sztylety, Lecz łańcuch go powalił w sidła tej wendety. W mrok "Nightfalla" zabrany, przed oblicze kata, By cierpieć za nadzieję, którą niósł dla świata.
(Zwrotka 3: Labirynt Cierpienia) Okrutny Konrad Curze, w swym szaleństwie blady, Zadawał mu katusze, szukając w nim wady. W silnikach palon żywcem i truty jadami, Wciąż wracał z objęć śmierci, gardząc torturami. Gdy widelec wbił w serce, zrozumiał swą dolę: Że Wiecznym jest płomieniem w śmiertelnym padole. "Jesteś tylko w porządku" – rzekł bratu w twarz śmiało, I zniknął w teleportacji, by ocalić ciało.
(Zwrotka 4: Upadek i Szaleństwo) Jak meteor spadł z nieba na dach Ultramaru, Spalony w atmosferze, pozbawion rozumu daru. Nie Prymarcha to powstał, lecz bestia w amoku, Co brata swego, Curze'a, szukała w półmroku. Przez miasto Magna Civitas szedł szlak zniszczenia, Aż włócznia Fulgurytu przyniosła ukojenia. Dopiero Numeona ofiara w wulkanie, Zwróciła mu przytomność i dawne poznanie.
(Zwrotka 5: Ostatnia Ofiara) Gdy po tysiącu lat Bestia na Terrę rzuciła cienie, On wrócił na Ullanor, by przynieść zbawienie. W Świątyni-Gargancie, gdzie Waaagh! energią tętni, Dwa byty się zwarły, potężni i wstrętni. Nie siłą go pokonał, lecz czynem ofiarnym, Spychając Bestię w reaktor, w uścisku solidarnym. W zielonym ogniu zginął, atomów rozbiciem, By kupić nam przetrwanie swym wiecznym życiem.
(Outro) Vulkan żyje! – w to wierzy każda Salamandra, Czekamy na powrót, to nasza kasandra. Aż dziewięć artefaktów odnajdzie się w mroku, On wróci do swych synów. Dotrzymajcie kroku!
W mroku odległej przyszłości jest tylko... nasza ekipa. Nie bądź heretykiem, dołącz do szeregów. Za Imperatora!
Discord: / discord
#WyrwiSzczena #Warhammer40kPolska #MuzykaAI
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео mp4
-
Информация по загрузке: