Eden
Автор: Selah
Загружено: 2026-01-23
Просмотров: 66
[Zwrotka 1]
Był taki czas, gdy wszystko było proste,
Twój głos jak szept w ogrodzie pośród drzew.
Nie znałem wstydu, nie znałem słowa „później”,
W Twoim oddechu był mój każdy śpiew.
Lecz przyszedł dzień, gdy uwierzyłem kłamstwu,
Że będę Bogiem, jeśli wezmę owoc sam.
I nagle chłód, i nagle koniec państwu,
W którym Ty byłeś, a ja wszystko mam.
[Pre-chorus]
A Ty nie krzyczysz, nie gromisz mnie z nieba,
Nie wyganiasz przekleństwem za próg.
Słyszę Twe kroki, bo tak Ci mnie trzeba,
Jak tylko Ojciec potrzebować mógł.
[Refren]
Wołasz: „Gdzie jesteś?”, choć znasz mą kryjówkę,
Szukasz mnie w krzakach mojego wstydu.
Chcesz mi darować nową wędrówkę,
Bez potępienia i bez wstydu.
Mój Eden straciłem przez własną pychę,
Lecz Ty budujesz go w sercu mym dziś.
Zdejmujesz ze mnie te liście liche,
Bym mógł na nowo przed Tobą iść.
[Zwrotka 2]
Dziś też się chowam w zaroślach moich spraw,
Szyję ubrania z pozorów i kłamstw.
Gdy spapram coś, gdy w sercu czuję strach,
Uciekam w ciemność, z dala od Twych łask.
Bo wstyd mi przyznać, że znów mnie nabrał wąż,
Że szukam szczęścia tam, gdzie go nie ma wciąż.
Mój Eden to dziś zimny, szklany biurowiec,
Gdzie nagi stoję, choć mam markowy płaszcz.
[Pre-chorus]
A Ty nie krzyczysz, nie gromisz mnie z nieba,
Nie wyganiasz przekleństwem za próg.
Słyszę Twe kroki, bo tak Ci mnie trzeba,
Jak tylko Ojciec potrzebować mógł.
[Refren]
Wołasz: „Gdzie jesteś?”, choć znasz mą kryjówkę,
Szukasz mnie w krzakach mojego wstydu.
Chcesz mi darować nową wędrówkę,
Bez potępienia i bez wstydu.
Mój Eden straciłem przez własną pychę,
Lecz Ty budujesz go w sercu mym dziś.
Zdejmujesz ze mnie te liście liche,
Bym mógł na nowo przed Tobą iść.
[Bridge]
Nie muszę się bać Twojego spojrzenia,
Choć ręce mam brudne i duszę mam w pyle.
Ty przyszedłeś odnaleźć to, co do zbawienia,
I przywrócić mi Raj w tej jednej chwili.
[Pre-chorus]
A Ty nie krzyczysz, nie gromisz mnie z nieba,
Nie wyganiasz przekleństwem za próg.
Słyszę Twe kroki, bo tak Ci mnie trzeba,
Jak tylko Ojciec potrzebować mógł.
[Refren] x2
Wołasz: „Gdzie jesteś?”, choć znasz mą kryjówkę,
Szukasz mnie w krzakach mojego wstydu.
Chcesz mi darować nową wędrówkę,
Bez potępienia i bez wstydu.
Mój Eden straciłem przez własną pychę,
Lecz Ty budujesz go w sercu mym dziś.
Zdejmujesz ze mnie te liście liche,
Bym mógł na nowo przed Tobą iść.
[Pre-chorus]
A Ty nie krzyczysz, nie gromisz mnie z nieba,
Nie wyganiasz przekleństwem za próg.
Słyszę Twe kroki, bo tak Ci mnie trzeba,
Jak tylko Ojciec potrzebować mógł.
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео mp4
-
Информация по загрузке: