Panteon (Hymn Ziemi i Gromu)/ Dark Slavic folk trap
Автор: AncestralLabels409
Загружено: 2026-01-10
Просмотров: 83
„PANTEON (Hymn ziemi i gromu)” to folkowo-trapowy hymn oparty o słowiańskie motywy i rytuał pamięci. To nie jest lista bóstw, tylko opowieść o siłach, które porządkują świat i człowieka: Perun uczy stać prosto, Weles przypomina o cenie i powrotach, Mokosz trzyma dom i sól, Morana zamyka koło, Stribóg przewiewa mrok, Dadźbóg prowadzi krok, a Swaróg hartuje w ogniu.
Dwa głosy prowadzą ten obrzęd naprzemiennie: ona niesie hymnowy zaśpiew, on daje rytm i ciężar słów. Między burzą a świtem zostaje jedno: znak, pamięć i krok dalej.
Utwór został wygenerowany przy pomocy Suno AI na podstawie mojego autorskiego tekstu.
Lyrics:
W ciszy lasu i w huku gromu
są imiona, co trzymają domy.
Nie dla pychy. Dla pamięci.
Dla tych, co idą, mimo śmierci.
Perun w gromie, w twardym świetle dnia,
prostuje kręgosłup, gdy krzywi się gra.
Nie pyta o strach, nie pyta o łzy,
pyta: czy staniesz, gdy zgasną ci sny.
Weles pod korzeniem, w mchu i w czarnym dnie,
zna cenę obietnic, zna ciężar, co tnie.
Gdy schodzisz za głęboko, zabiera ci głos,
a gdy wracasz uczciwie, oddaje ci los.
Mokosz w ziemi, w wodzie, w dłoniach i w lnie,
w cichym trudzie, co dzień skleja w dzień.
Trzyma dom, trzyma chleb, trzyma sól,
żebyś nie zgubił drogi, gdy krzyczy ci tłum.
Morana przechodzi jak cień po śniegu,
zamyka koło, gdy trzeba w biegu.
Nie jest łaską. Jest bramą.
Ucicha mróz. I idziesz dalej sam.
Stribóg niesie wieść od pól aż po dach,
raz niesie ukojenie, raz niesie strach.
Zabiera dym, zabiera kłamstwo z ust,
zostawia prawdę, co stoi jak słup.
Dadźbóg daje żar, co nie pali na oślep,
tylko ogrzewa drogę, gdy wstajesz po ciosie.
Nie obieca cudów, nie sprzeda ci snu,
mówi: idź, bo w tobie też rośnie znów.
Swaróg w ogniu, co nie krzyczy, tylko trwa,
w warsztacie dłoni, gdzie iskra się pcha.
To nie jest siła bez ceny i strat,
to próba i forma, co hartuje nasz świat.
A my między nimi, jak iskra i pył,
jak kropla i dym, jak słowo i czyn.
Nie władcy. Nie panowie.
Tylko ci, co niosą ogień w głowie.
Gdy zgubię głos w ciemności, zawołaj mnie pieśnią.
Niech ziemia mnie przyjmie, gdy przyjdzie zmęczenie.
Niech grom mnie nie rozbije, niech tylko obudzi,
niech wróci mój oddech wśród ludzi.
Gdy zgubię drogę w dumie, złam ją we mnie ciszą.
Niech słońce mnie podniesie, gdy spadnie zwątpienie.
Niech dół mnie nie pochłonie, niech tylko nauczy,
jak wracać do siebie, gdy wszystko się kruszy.
Bo w imionach jest porządek, w rytmie jest sens,
i wracamy, i wracamy, aż ucichnie nasz cień.
Perunie, stróżu gromu, podnieś nasz znak,
niech serca będą twarde, gdy pęknie nam świat.
Welesie, panie głębi, nie bierz nam tchu,
zabierz tylko ciężar, co ciągnie nas w dół.
Mokosz, matko ziemi, zwiąż nasze dni,
niech praca będzie pieśnią, co dom nam śni.
Morano, zimna pani, odejdź, gdy czas,
zabierz stary ciężar, zostaw czysty las.
Stribogu, wietrze słów, przewiej nasz mrok,
Dadźbogu, jasne słońce, prowadź nasz krok.
W panteonie imion jest nasz ślad,
niech trwa pamięć, niech trwa rytm, niech trwa znak.
Niech imiona zostaną w dymie.
Niech znaki zostaną w ziemi.
A my, między burzą i świtem,
idziemy dalej. Po swoje. W ciszy.
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео mp4
-
Информация по загрузке: